Uff, jak gorąco!

Kiedy już w naszym klimacie coś się dzieje, to na całego – możemy więc cieszyć się zarówno białą, mroźną zimą, szaleńczo kwitnącą wiosną, mroczną jesienią, jak i... naprawdę gorącym latem.

Upał potrafi dać nam się we znaki, mamy jednak szereg sposobów, aby choć na chwilą się schłodzić; z roku na rok jesteśmy też coraz bardziej świadomi, że żyjące obok nas zwierzęta również potrzebują ochłody, więc standardem stało się reagowanie na zamkniętego w samochodzie psa czy wystawianie misek z wodą dla dziko żyjących ptaków.

Mimo to, nie każdy zdaje sobie sprawę z faktu, że podczas upałów cierpią również rośliny, które, w odróżnieniu od nas czy zwierząt, nie mogą schować się do cienia. Nawet te lubiące rosnąć w pełnym słońcu, jak np. róże, mogą w końcu ucierpieć od nadmiaru gorąca, nie wspominając już o zwykłym trawniku, wystawionym na promienie słoneczne przez cały dzień. Na szczęście, istnieje kilka prostych tricków, które pozwolą naszym trawnikom nie uschnąć na pieprz i zachować zdrowie oraz piękny wygląd aż do późnej jesieni.

Trick nr 1 – mądre koszenie

Na wiosnę i w lecie trawa rośnie jak szalona – i trudno się temu dziwić, bowiem najbardziej optymalna temperatura dla traw to ok. 26°C. Kiedy jednak robi się cieplej i słupek rtęci niebezpiecznie zbliża się do trzydziestej kreski, nasz bujający dotąd trawnik nagle [przestaje rosnąć. Co więcej, jeśli w międzyczasie zaszaleliśmy z kosiarką i trawa została przycięta zbyt nisko, może nawet zupełnie uschnąć, niezależnie od tego, czy będziemy ja dodatkowo nawadniać. Dlatego pierwszym i podstawowym trickiem jest po prostu pozostawienie nieco dłuższych ździebełek, o długości mniej więcej 5 cm. Co więcej, warto tez pozostawić cienką warstwę ścinków, która będzie stanowić dodatkową warstwę ochronną dla trawnika. Koszenie najlepiej pozostawić na wieczór – wówczas w pozostawionej na ziemi ściętej trawie pozostanie zbawienna dla trawy warstewka wilgoci.

Trick nr 2 – pory podlewania

Wbrew powszechnej opinii, najlepszą porą na podlewanie trawnika nie jest wieczór, ale wczesny ranek,między 4.00 a 8.00 rano. Nawadnianie w tym okresie przynosi najlepsze efekty, a przy tym nie niesie z sobą ryzyka wzrostu grzybów. Oczywiście, nie każdy ma możliwość (oraz, bądźmy szczerzy – ochotę) zrywać się bladym świtem i jeszcze przed śniadaniem biec nawadniać trawnik. Dlatego warto wypróbować sterownik nawadniania, który będzie się budził (i podlewał) za nas.

Przy okazji pojawia się następna kwestia – ile podlewać? Niestety, nawet w upalne dni można przedobrzyć i doprowadzić do rozwoju pleśni, szczególnie, jeśli trawnik zawiera warstwę filcu. Warto więc trzymać się zalecanej przez ogrodników ilości 10-15 litrów wody na metr kwadratowy.

Trick nr 3 – sposób podlewania

Trawnika nie trzeba podlewać codziennie – znacznie lepsze efekty daje podlewanie co 2-3dni. Warto też pamiętać o regularnym spulchnianiu gleby, co znacznie poprawia kondycję roślin, sprzyja przewietrzaniu gleby oraz stymuluje system korzenny.